Nadążający tłumacz języka rosyjskiego

You are currently viewing Nadążający tłumacz języka rosyjskiego

Nadążający tłumacz języka rosyjskiego

Pisałam wcześniej o tym, że wrzesień dla tłumacza to okres szkoleniowy. Teraz jednak dochodzę do wniosku, że popełniłam niedopowiedzenie. Tłumacz musi się stale doszkalać, bez względu na miesiąc. I choć związki tłumaczy faktycznie mnożą oferty szkoleń i konferencji właśnie we wrześniu, to jednak warto cały rok szukać ofert dających możliwość poszerzenia kompetencji. Brałam w ostatnim czasie udział w kursach dla tłumaczy języka rosyjskiego, organizowanych przez podmiot TEXTEM. Pierwszy był warsztatem tłumaczenia poświadczonego dokumentów związanych z postępowaniem sądowym. Na drugim zgłębiałam zawiłości tłumaczenia poświadczonego dokumentów poświadczających wykształcenie. W październiku czeka mnie jeszcze kurs o transkrypcji i transliteracji cyrylicy.

Uważam, że warto. Dlaczego?

Prowadzącą zajęcia jest dr Magdalena Majchrzyk – egzaminator egzaminu państwowego na tłumacza przysięgłego, organizowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Fakt nie bez znaczenia, jeśli przyjąć, że każdy egzamin jest trudnością sam w sobie. Możliwość zadania pytania egzaminatorowi – cenna rzecz! TEXTEM ruszył z kursami dla tłumaczy języka rosyjskiego niedawno. Mimo to kursy te rzeczywiście są przydatne dla kandydatów do egzaminu i tłumaczy w ogóle. Nie tylko dają możliwość zapoznania się z gotowymi propozycjami tłumaczeniowymi w przypadkach, które można by zaklasyfikować jako trudne czy niejednoznaczne, uwydatniają nieoczywiste błędy, ale także umożliwiają przećwiczenie nabytej wiedzy poprzez przesłanie prowadzącej własnego tłumaczenia. Mam nadzieję, że TEXTEM opracuje kursy dla niszy rosyjskiej w kolejnych tematach. Zaproponowana przez nich formuła mi odpowiada.

Dokształcaj się, by być tłumaczem nadążającym

Język to żywa bestia, rozwija się i dopasowuje do zmieniającego się życia. Reaguje na zwroty polityczne, podlega dyktatowi mody, odzwierciedla dynamiczną rzeczywistość. Potrzebujesz nadążać za tymi zmianami, jeśli zależy ci, by Twoja oferta była atrakcyjna. Musisz też być tłumaczem nadążającym, jeśli nie chcesz dać się zaskoczyć podczas samego tłumaczenia. Bo co by było, gdyby na tłumaczeniu okazało się, że nie wiesz, że od tego roku Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej zaleciła nazywać Kaliningrad Królewcem? Zaliczyłeś – jak Ci się wydaje – niewinną gafę, a oni patrzą na Ciebie oceniająco i w duszy oskarżają o bycie wywrotowcem czy brak patriotyzmu. I zupełnie niechcący tłumacz wikła się w tematy polityczne, a co bardziej zgryźliwi przypinają mu łatkę. Unikajmy tego nieustannie się doszkalając.

Jeżeli jesteś, lub chcesz być tłumaczem przysięgłym, to pewnie nie trzeba Ci tłumaczyć jak ważne jest śledzenie zmian w przepisach. Takie zmiany, jeżeli przemknęły przez nas niezauważone, mogą nam przysporzyć niemałych kłopotów. Nikt nie marzy o tym, by musieć mierzyć się z niezadowolonym klientem, któremu, z powodu nierozeznania tłumacza w temacie, urząd zwrócił tłumaczenie. Takie wpadki mogą dla tłumacza rodzić skutki finansowe, dużo niepotrzebnego stresu i wstydu. O niuansach prawnych, które mogą zaważyć na pracy tłumacza przysięgłego często swoimi kanałami informują związki – więc pewnie choćby z tego powodu warto się zrzeszać lub śledzić konta związków w sieciach społecznościowych. Kursy jednak równie dobrze aktualizują naszą wiedzę z różnych dziedzin.

Dokształcaj się, by nie wyjść na ignoranta

Do tego wszystkiego dochodzą zmiany w języku autoryzowane przez różnego rodzaju rady językowe. I dla przykładu – Rada Języka Polskiego opublikowała nowe „Zasady pisowni i interpunkcji polskiej”. Wejdą one w życie 1 stycznia 2026 r. W ramach tych zmian przymiotniki dzierżawcze utworzone od nazw własnych będziemy pisać małą literą. „Księgi Jakubowe” Tokarczuk staną się nieortograficzne. 🙂 I takie zmiany śledzić musimy w dwóch językach. Choć w tym przypadku za niewiedzę grozi nam co najwyżej blamaż. Mówimy „Mój błąd, moje niedopatrzenie. Przepraszam!” i żyjemy dalej.

Pomijam milczeniem sytuację, gdy my wiemy o zmianach a klient nie i skutkiem tego wytyka nam rzekomy błąd albo, co gorsza, pomyśli swoje, ale wprost nie powie. Praca z językiem piętrzy takie problemy. Kursy i szkolenia są naszą zbroją przeciw podobnym wpadkom. Bo chyba jednak lepiej, żebyśmy my mieli rację, a klient się mylił. Warto więc przynajmniej śledzić kanały specjalistów od języka. Ja obserwuję Dobrysłownik na Linkedin, ale co kto woli. Bylebyśmy się, drodzy koledzy tłumacze, nie dali złapać na niewiedzy.

Tego nam życzę, żebyśmy byli tłumaczami nadążającymi. Przecież od postawy każdego z osobna zależy w dużej mierze opinia o zawodzie.