
Propozycajki z rynku książki rosyjskojęzycznej
Szanowni Wydawcy, przebranżawiam się, szukam swojej drogi i chcę rozwinąć działalność m.in. w oparciu o tłumaczenia książek – literatury pięknej, faktu, czy pozycji naukowych z dziedzin filologicznych, filozofii, kulturoznawstwa, politologii. Rynek rosyjskojęzycznej literatury zachwyca swoją różnorodnością i głębią. Twórczość literacka po rosyjsku nie ogranicza się jedynie do autorów z Federacji Rosyjskiej. A wydaje się ich, zgodnie ze statystykami „Ruchu wydawniczego w liczbach”, z roku na rok coraz mniej. Problemem oczywiście okazuje się sam język – pechowy i pogrążony w politycznych kontekstach. Nie publikuje się teraz rosyjskich książek – stwierdzicie. Jednak czy nie wylewamy czasem dziecka z kąpielą?
Zaczęłam myśleć, czy Wy Wydawcy wiecie, że wielu rosyjskojęzycznych autorów przebywa na emigracji politycznej, sprzeciwia się rosyjskiej dyktaturze i rosyjskiemu neokolonializmowi? Czy macie świadomość co i gdzie się wydaje obecnie po rosyjsku? Czy macie możliwość sprawdzić w źródłach otwartych, czy opublikowanie danego autora wiąże się z ryzykiem wizerunkowym dla wydawnictwa (bo to np. zagorzały putinista)? Czy chciałoby Wam się to robić, nawet gdybyście mieli potrzebne do tego narzędzie (jak chociażby znajomość języka)? Bo mnie by się na Waszym miejscu nie chciało. Po co ryzykować, skoro istnieje morze bezpiecznej, anglojęzycznej literatury na wyciągnięcie ręki.
Pomyślałam więc, że trzeba Wam zaoferować pomoc w ograniczeniu ryzyka związanego z „rosyjskością” rosyjskojęzycznych pozycji wydawniczych. Bo uwierzcie mi, omija Was kaaawał dobrej literatury.
Chcę więc zasygnalizować, że będę tu publikować „Propozycajki” – propozycje tytułów, które warto wydawać w Polsce, mimo tego grzechu pierworodnego, jakim jest rosyjski język oryginału. Będę to robić z przyczyn egoistycznych – chcę, żebyście zlecili mi tłumaczenie książki. Nie obrażę się jeżeli zainspirowani moim wpisem zlecicie tłumaczenie komuś innemu. Ryzyko zawodowe… A może parę małych kamyczków zrobi lawinę.
Myślę też, że takie wrzutki zaciekawią każdego miłośnika literatury. No bo chyba nie może być tak, by względy polityczne zamknęły nam oczy na świat. Tak to już było za czasów żelaznych kurtyn i nazywamy te czasy słusznie minionymi.
Anna Starobiniec – rosyjski Stephen King?
Tej autorki wielu czytelnikom nie trzeba przedstawiać. W Polsce została opublikowana jej powieść „Schron 7/7”, zbiór opowiadań „Szczeliny” oraz literatura dedykowana dzieciom. Jest autorką intelektualnie angażujących horrorów, porównywaną do Stephena Kinga. Jakkolwiek jestem wielką fanką twórczości Kinga, uważam, że twórczość Starobiniec wykracza poza literaturę popularną i mieści się raczej w tzw. literaturze środka. Porusza ona w swojej prozie wątki kulturowe, folklorystyczne, religijne, ideologiczne, eksperymentuje środkami metatekstualnymi, a przy tym pisze w bardzo atrakcyjny sposób, który pozwala poczuć przyjemność z czytania. Bo jakby tam nie promować społecznych wartości płynących z czytelnictwa, warto także czytać po prostu dla przyjemności.
Anna Starobiniec jest teraz pisarką emigracyjną, zamieszkałą w Gruzji. Nie kryje się ze swoim krytycznym stosunkiem do rosyjskich władz, krytykę tyranii można odczytać z jej utworów. Pracuje obecnie nad powieścią dla młodzieży (tzw. literatura young adult) z wątkiem wojny na Ukrainie. I choć dotychczas, być może jako pisarz zaszufladkowany do literatury dziecięcej i popularnej, nie trafiła jeszcze na spis tzw. inoagentów, który jest jednym z narzędzi rosyjskiej cenzury wydawniczej, to jej twórczość napotyka w Rosji problemy prawne, a jej nowości wydawnicze sprzedawane są trochę spod lady.
Starobiniec jest publikowana i ceniona na świecie. Natomiast w Polsce jedynie literatura dziecięca jej autorstwa wydawana jest sukcesywnie po napisaniu. Literatura dla dorosłych, wcale nie gorsza, jakoś od czasu „Schronu 7/7” nie jest zauważana przez polski rynek wydawniczy. Przybliżę w tym roku kilka takich pozycji, ale już teraz chciałabym zwrócić uwagę na prawdziwą perłę wydaną w Rosji jeszcze w 2011 r…
Żyjący – Живущий
Choć napisany 14 lat temu, z każdym rokiem zyskuje na aktualności. Jest to antyutopia, przestroga przed oddaniem władzy nad życiem metanarracjom, systemom technologicznym, big techowi, którym nie wiadomo kto zarządza, a który decyduje o każdym aspekcie życia i ostatecznie też o śmierci. Tekst niezwykle aktualny w dobie ekspansji AI w każdej sferze aktywności człowieka. Powieść eksploruje język komunikatorów, sieci społecznościowych i UX writingu, sprowadzający ludzi do roli funkcji w systemie. Tłumaczona na angielski, hiszpański, francuski, włoski, szwedzki, czeski… czemu nie na polski?
Reprezentujesz Wydawnictwo i byłbyś zainteresowany publikacją powieści Anny Starobiniec „Żyjący”? Potrzebny Ci tłumacz języka rosyjskiego z literaturoznawczym wykształceniem. Zapraszam więc do KONTAKTU. W ramach zlecenia na tłumaczenie powieści podejmę się też tłumaczenia w trakcie ewentualnych negocjacji z autorką lub jej wydawnictwem, tłumaczenia korespondencji i umów.
